Firmy wynajmujące moc obliczeniową twórcom sztucznej inteligencji, tzw. neocloudy, stały się nagle tematem gorącej debaty w branży technologicznej. Akcje części z nich w ciągu miesiąca potaniały mniej więcej o jedną czwartą, a inwestorzy zadają pytanie, czy to pierwszy sygnał kłopotów całego sektora AI.
Kim są neocloudy
To spółki, które utrzymują ogromne hale wypełnione drogimi komputerami i wynajmują je firmom budującym modele AI, takim jak Anthropic, OpenAI czy Meta. Najbardziej znane nazwy to CoreWeave i Nebius, a w tej samej grupie są też IREN i Applied Digital. Wielu z nich nie kojarzy przeciętny użytkownik internetu, choć z ich infrastruktury pośrednio korzystają popularne narzędzia AI.
Część z tych firm wywodzi się z wydobywania kryptowalut, bo potrzebna do tego infrastruktura jest podobna do tej, na której trenuje się modele AI. CoreWeave powstało w 2017 roku jako firma kopiąca Ethereum, a podobne początki mają IREN, Core Scientific i Applied Digital. Nebius to wyjątek: wcześniej działał jako Yandex NV, a w 2024 roku oddzielił się od rosyjskiego giganta i zmienił nazwę.
Dlaczego rośnie niepokój
Model biznesowy opiera się na długich umowach najmu zawieranych z wielkimi koncernami. Te kontrakty oraz kupowane układy scalone służą potem jako zabezpieczenie kredytów, ponieważ sprzęt trzeba opłacić z góry. Według analityka Cory’ego Johnsona CoreWeave zgromadziło w ten sposób 35,1 mld dolarów długu, a kredytodawcy patrzą często bardziej na wiarygodność klientów, takich jak Microsoft czy Meta, niż na samą spółkę.
Problem w tym, że taka konstrukcja czyni neocloudy wrażliwymi na decyzje innych. Gdy Microsoft i Google zapowiedziały niższe wydatki na AI, niż prognozowali analitycy z Wall Street, akcje kilku z tych firm gwałtownie spadły. Inwestorzy w obligacje żądają też coraz wyższych odsetek od części spółek. Prezes CoreWeave Mike Intrator uważa, że rynek reaguje „irracjonalnie”, i wierzy w swój model biznesowy.
- Gartner przewiduje, że do 2030 roku 80% neocloudów przestanie działać samodzielnie.
- Forrester spodziewa się, że co najmniej trzy z nich wkrótce zostaną przejęte.
- Elon Musk ostrzegł, że ponad 200 takich firm może czekać upadek lub konsolidacja, najbardziej zagrożone są najmniejsze.
Sekretarz skarbu USA Scott Bessent uspokajał w telewizji CNBC, że neocloudy to niewielki element całego ekosystemu. Analitycy z Yorkville Ives zwracają z kolei uwagę, że popyt na moc obliczeniową nadal przewyższa podaż, a te firmy wypełniają lukę, której więksi operatorzy nie pokrywają.
Sygnały ostrzegawcze
Microsoft zrezygnował niedawno z umowy z brytyjską firmą Nscale z powodu kłopotów z zasilaniem, które mogą potrwać do 2030 roku. Australijska spółka Firmus wstrzymała plany debiutu giełdowego. Do tego dochodzi społeczny sprzeciw wobec centrów danych i wątpliwości, ile AI faktycznie zwiększa produktywność pracowników. Johnson podsumował to krótko:
„Są powody do obaw” – ocenił Cory Johnson z firmy analitycznej The Quiet Period.
Co to oznacza w praktyce
Opisywane spółki są amerykańskimi firmami giełdowymi (z wyjątkiem wspomnianych brytyjskiej i australijskiej), a w materiale źródłowym nie ma mowy o bezpośrednim wpływie na polski rynek. Pośrednio sprawa dotyczy jednak każdego, kto korzysta z narzędzi AI lub inwestuje na światowych giełdach, bo ewentualne załamanie nastrojów wokół sztucznej inteligencji mogłoby odbić się na całej branży technologicznej.
Ciekawy z polskiej perspektywy jest też wątek energii. Problemy z zasilaniem i sprzeciw wobec centrów danych pokazują, że rozwój AI zależy od dostępu do prądu i akceptacji lokalnych społeczności. Podobne pytania pojawiają się w Europie, więc warto obserwować, jak będą rozwiązywane, choć na razie trudno przesądzać, jaki to będzie miało skutek dla Polski.
Źródło: BBC News – „These firms you’ve never heard of are feeding fears the AI bubble could burst”